Miłość – Związek cz I

Człowiek staje się dojrzały kiedy zaczyna kochać, a nie potrzebować. Miłość go przepełnia, zaczyna się dzielić, zaczyna liczyć się coś zupełnie innego. Na początku zależy mu na tym, by dostawać jak najwięcej, daje by dostawać, potem chce się najwięcej dawać – dawać bezwarunkowo. Radość dawania stanowi równowagę poprzez to, że sama w sobie jest podarunkiem. Miłość przydarza się tylko wówczas, gdy jesteś osobą dojrzałą – inaczej jest to zależność, przez jakiś czas miła, ale jednak zależność: związek rozumiany jako więzy, ale nie więź, nie miłość. „Jak potrzeba może być miłością? Miłość jest luksusem. Jest obfitością. Gdy nie ma w Tobie miłości prosisz drugą osobę by Ci ją dała – jesteś żebrakiem. Druga osoba prosi Ciebie o miłość… Dwoje żebraków rozkłada przed sobą ręce w nadziei, że druga osoba da im to czego im brakuje” (Osho) Dopóki nie staniesz się osobą świadomą sto razy możesz znajdować męża, żonę, partnerkę, partnera ale zawsze znajdziesz ten sam typ ludzi. Dlaczego trafiasz na takich?… bo Ty się nie zmieniasz… a ponieważ Ty wybierasz drugą osobę. nie będąc zmienionym, wybierasz tak samo: kierując się potrzebą uzupełniania braków, a nie rozwoju siebie. Poszukaj w sobie siebie, poszukaj świadomości i miłości. One tam są. Stań się dojrzałym człowiekiem. Świadomym głęboko, a nie na poziomie – zmieniam się u stylisty, nauczę się inaczej żyć – zadaniowo zrobię to czy tamto. Przykro mi, ale nie nauczysz się siebie, natomiast możesz siebie poznać inaczej: dając sobie uwagę i czas. Pokochać siebie. Stanie się to wtedy, kiedy zechcesz odrzucić lęk, gniew i ból. Owszem będą się zdarzać, ale jeśli nie będziesz ich pielęgnować, nie będą Tobą rządzić.

Nie mogę bez Ciebie żyć to deklaracja uzależnienia – Mogę bez Ciebie żyć ,ale nie chcę to deklaracja miłości. Jeśli chcesz żyć beze mnie mimo, że ja chcę żyć z Tobą idź  i żyj w szczęściu. To rodzi smutek – prawda, ale nie rozdarcie i nie ból, nie gniew. Nie rodzimy się jak połówki pomarańczy – rodzimy się w całości. Jeśli żyjemy z „inną pomarańczą” budujemy coś więcej niż całość. Budujemy więź i tworzymy miłość niezależnych osób, które rozwijają się i stymulują wzajemnie.

Dlaczego to piszę … bo to wiem, znam mechanizmy, ale też przeżyłam i znam.  I chcę Ci to pokazać. Każda sytuacja w Twoim życiu czy tego chcesz czy nie prowadzi Cię do przodu, do miłości pełnej – możesz nie chcieć iść – to Twoja decyzja, ale nie obwiniaj reszty świata, że stoisz w miejscu, że masz podobne związki. Zacznij od siebie. Wpadanie w czarną dziurę się zdarza, jest przykre, ale siedzenie w niej i nazywanie tego „tak już mam” „mam pecha” „na takich ludzi trafiam” „nikt mnie nie kocha” jest łopatą do kopania czarnej studni a nie sposobem na wyjście z dziury.

Część druga  za kilka dni 🙂

Pozdrawiam Was serdecznie

EwaG.