Mój Mentor Jacek Pierzchała

Jacek Pierzchała – oficjalna wizytówka brzmi – założyciel Instytutu Terapii Gestalt przy Polskim Stowarzyszeniu Psychologów Praktyków, wybitny praktyk, nauczyciel i autorytet w dziedzinie psychoterapii Gestalt. Dla mnie mój Nauczyciel i Superwizor… Mój Mentor. Jacek zmarł nagle 25.12.2001 roku w wieku 49 lat.

W roku 1999 rozpoczęłam naukę w Instytucie Terapii Gestalt w VII Szkole Trenerów i Psychoterapeutów Gestalt pracujących z dorosłymi. Wcześniej musiałam stanąć przed komisją kwalifikującą w składzie Jacek Pierzchała, Zofia Pierzchała, Magda Zalewska… Pierwszy raz widząc Jacka myślałam, że to jakiś nie obrażając nikogo dozorca. Niepozorny facet z papierosem, włosami w każdą stronę, w czarnych jeansach podkoszulce i espadrylach… Za chwilę przekonałam się, że to Dyrektor i założyciel ITG. Stanęłam na głowie i przekonałam komisję w tym Jacka, że nie ma szans aby mnie nie przyjęto do szkoły. Moja determinacja chyba była widoczna.

Na pierwszym zjeździe szkoły zostaliśmy podzieleni na małe 6 osobowe grupy superwizyjne. Bardzo chciałam i bardzo nie chciałam trafić do Jacka. Bałam się jak diabli, że nie doskoczę. Trafiłam do jego grupy i to była najważniejsza chwila w moim życiu zawodowym, determinująca sposób w jaki pracuję i to jak myślę o sobie jako terapeucie i jak myślę o moich Klientach. Jacek zwykł mawiać, że „Klienci nie przychodzą do nas po poradę, nie przychodzą po wiedzę. Przychodzą po Miłość” „Jeżeli trauma człowieka nastąpiła w relacji to tylko inna mądra relacja może mu pomóc się z nią uporać” Jego naukę pamiętam każdego dnia przez wszystkie lata. Pamiętam z jaką uważnością do nas podchodził. Miałam wrażenie, że wie więcej. Jego przekonanie o moich możliwościach: „Ewa jedź gdzie chcesz, mieszkaj gdzie chcesz. Klientów będziesz miała wszędzie” dodawało mi skrzydeł. Pozwoliło z radością chłonąć wiedzę i uczyć się doświadczeniem swoim i innych – mam głębokie przekonanie, że kształtował nas każdego dnia wspólnej pracy . Kiedy wzburzenie w grupie wywołały żenujące wywiady i pomysły na nasz zawód niektórych terapeutów znanych w Polsce, Jacek tonował nasze emocje zdaniem „Wybierze klient” Nauczył mnie dystansu pełnego uwagi i miłości do człowieka, który puka do drzwi mojego gabinetu. Teoretycznie dystans i miłość nie idą w parze, ale kiedy zastanowić się głębiej są nieodzowne by być uważnym i uczciwym wobec Klienta.

Najważniejsza jest świadomość siebie. To było główne zapamiętane przeze mnie przesłanie. Nie ważne jaki masz rys charakterologiczny – nie zmienisz go, ale jeśli jesteś w pełni świadomym tego co niesie można wszystko. Od świadomości zaczyna się zmiana. Zmiana zachowań, zmiana nawyków, praca nad wzmacnianiem tego co pozytywne i niwelowaniu tego co w nas trudne. Jacek mówił: „to, co sobie uświadamiamy, jesteśmy w stanie kontrolować, natomiast to, czego sobie nie uświadamiamy, kontroluje nas”. I nie jest tu mowa o płytkiej pseuoświadomości, ale o głębokim wewnętrznym poznaniu siebie. Odwiedzeniu zakamarków duszy tych świetlistych i nieco ciemniejszych. Zaakceptowaniu siebie i motywów jakimi się kierujemy i –  jeśli coś nam nie odpowiada – na podjęciu procesu zmiany. Trudne, ale warto BYĆ.
Jacek Pierzchała do terapeutów pisał o tym tak:
„..narzędziem, którym pracujesz, jesteś ty sam, a więc nie ma możliwości, żeby oddzielić swój zawód od siebie. Stąd wydaje mi się znacznie bezpieczniejsze, żeby próbować być w życiu takim, jakim się jest w terapii i na odwrót, niż próbować być kimś innym, bo wtedy łatwo o frustrację czy kłopoty. (…) tak naprawdę, te gwiazdy terapeutyczne, o których czytamy czy słyszymy, są to ludzie, którzy głęboko wierzą w to, co robią, i szukają pewnej jednoznaczności tego, co robią, z tym, jacy są rzeczywiście.

To jest odpowiedź na pytanie dlaczego nie należę do posągowych terapeutów przytakujących.  Dlaczego nie przybieram kształtu naczynia, w którym się znajduję 🙂 (o tym czym kieruję się w mojej pracy więcej w bio).

Prawda” o sobie przed sobą i przed światem”, spokój jaki daje, pozwala pokazać ją innym ludziom i zarazić chęcią spokojnego radosnego życia. Nabrania dystansu do jarmarcznego świata i krzykaczy wszelkiej maści. Świadomość nie krzyczy, nie jazgocze, Świadomość Jest.

Jeśli wiesz Kim jesteś świat ma wspaniałe kolory 🙂

Pamiętam kiedy 26.12.2001 roku dostałam smsa „Pierzchała nie żyje” . Mój świat się zatrzymał. Ból, lęk. Ciało dało sygnał fizycznością – torsje zatrzymałam po chwili. „Dlaczego? Jak ja będę teraz pracowała bez jego wskazówek?” i masa innych pytań…

Wtedy przypomniały mi się obrazy…

  1. Czerwiec przerwa wakacyjna w superwizji -ostatnie wskazówki Jacek: „Jak nie będziesz wiedziała co i jak, pomyśl co bym powiedział” – tak dziś wiem jak to brzmi, ale Jacek był świadom swojej mocy jako psychoterapeuta i człowiek „czujący” ludzi nieco inaczej niż przeciętnie
  2. Ostatnia październikowa superwizja – „Jacku dbaj o siebie” uśmiechnął się i w dziwny sposób popatrzył.
  3. „Ewa czujesz i wiesz jak pracować, rób to dla siebie i dla ludzi.”

W styczniu po śmierci Jacka dostałam mój certyfikat podpisany przez niego i wystawiony 27.11 w dniu moich urodzin. To był dla mnie symbol. Koniec utyskiwania. Prezent na życie. Informacja, że to kim jestem i wszystko co potrafię mam w sobie.

Jeśli milczenie jest złotem, to świadomość jest platyną. 🙂

Moi Drodzy napisałam to dla Siebie, ale też dla Was, nieco sentymentalnie i krótko, aby przy tej okazji złożyć deklarację, że będę też szerzej dzielić się z Wami drogami do Świadomości, wiedzą, doświadczeniem, także osobistym, jakie noszę w sobie jako kobieta – terapeuta – psycholog.

Jacku dziękuję (zdj Jacka autorstwa Waldemara Sosnowskiego) . Aby poznać Jacka bliżej w słowach innych ludzi o Nim jeśli chcecie zerknijcie, założyłam to epitafium lata temu https://funer.com.pl/epitafium,jacek-pierzchala,2949,1.html