Zagubiona kobiecość w „herod-babie” „babie z jajami” „zołzie” „wrednej s….”… Nie jestem w stanie pojąć dlaczego mówi się o takich sposobach na ukrycie kobiecości z dumą, podziwem albo zazdrością… Zagubiona kobiecość w „księżniczce tatusia” „mentalnej barbie” „kobiecie-bluszczu”…. Poza moją percepcją jest zrozumienie dlaczego mówi się z kolei o tych sposobach z pobłażliwością, uśmiechem, wyrozumiałością…
O co mi chodzi? O to, że tak często kobiety unikają bycia świadomą swojej kobiecości, pełną mądrego wdzięku, klasy, bycia dorosłą… jak to ujęła Paulina Młynarska w jednym z ostatnich wywiadów dla Wysokich obcasów.
„ (…)Jak zachowuje się dorosła kobieta?
Kobieta nie musi być ani nowoczesna, ani tradycyjna. Ale musi zdecydować, czy jest dzieckiem czy dorosłą, ponieważ nie da się być zarazem jednym i drugim. Najczęściej więc kobiety wybierają bycie dzieckiem, czyli oddają część odpowiedzialności za swoje losy, poddają się decyzjom innych (…) Dorosła kobieta to również taka, która nie męczy, nie mędzi, nie manipuluje” Paulina Młynarska,
fragm. wywiadu Wysokie Obcasy
Kobieta nie musi być ani nowoczesna, ani tradycyjna. Ale musi zdecydować, czy jest dzieckiem czy dorosłą, ponieważ nie da się być zarazem jednym i drugim. Najczęściej więc kobiety wybierają bycie dzieckiem, czyli oddają część odpowiedzialności za swoje losy, poddają się decyzjom innych (…) Dorosła kobieta to również taka, która nie męczy, nie mędzi, nie manipuluje” Paulina Młynarska,
fragm. wywiadu Wysokie Obcasy
Dopóki zatem kobiety nie przestaną mentalnie zakładać spodni, albo różowych sukieneczek z kokardkami nie będą też korzystać w pełni z piękna kobiecości. Ukryte za rolami siłaczek, albo niuń, często wsadzone w te role w wyniku błędów rodziców (uświadomionych lub nie), nie będą w stanie zauważyć, że świadoma kobiecość jest łagodna, ale nie słaba… uwodząca i kokieteryjna, ale nie głupiutka… mądra, ale nie manipulacyjna… pełna godności i prawdy, ale nie atakująca i widząca wszystko co złe w mężczyznach.
Przyglądam się i widzę często, że im bardziej rubasznie czy alkoholowo lub z rynsztokowym językiem niesmaczne żarty najczęściej atakujące mężczyzn, tym pozornie wydaje się kobietom, dziewczynom, że jest to takie wyzwolone… Czy mają więcej radości ?
Podobnie jak manipulowanie mężczyznami na biedną dziewczynkę… Czy to jest kobiece?
I ten atak – oni – mężczyźni są tacy siacy i owacy. Tak wiem, ale też wiem że kobieta świadoma siebie i swoich pragnień, pewna tego kim jest buduje swoje życie szczęśliwie – choć nie zawsze prostą ścieżką – najczęściej boku mężczyzny dla którego partnerstwo nie ma nic wspólnego z gender 😉 – a nie chłopca czy faceta z przerośniętym ego… bo godność jej na to nie pozwoli.
Świadoma kobieta nie szydzi z ludzi budując w ten sposób swoją wartość na cudzej słabości, nie kłamie sobie samej, nie ma podwójnej moralności, nie jest fałszywa wobec przyjaciół, nie ugania się za akceptacją.
Świadoma kobieta nie chowa się w kącie, nie płacze nad swoim losem całe życie czekając na księcia na białym koniu.
Świadoma kobieta jest odpowiedzialna za siebie, jakość swojego życia osobistego i zawodowego, swoją kobiecość, wybór osób z którymi decyduje się wejść w relacje – czy to znajomość, przyjaźń czy związek czy też praca.
Moje marzenie? Byśmy były otwarte na poznawanie siebie i świata świadomymi kobietami.

